MLKS Tucholanka Tuchola rozpoczęła sezon 2025/26 w Lidze Okręgowej od zwycięstwa 2:1 z Gryfem Sicienko. Dla klubu był to pierwszy mecz na tym poziomie rozgrywkowym od trzynastu lat.
Spotkanie rozpoczęło się ostrożnie z obu stron. W 17. minucie goście mieli pierwszą poważną okazję, ale piłka po ich strzale trafiła jedynie w słupek. Sześć minut później odpowiedział Jędrzej Orzechowski, uderzając z dalekiej pozycji.
Przełomowy moment nastąpił w 33. minucie, gdy sędzia pokazał czerwoną kartkę Szymonowi Redzie. Decyzja wywołała kontrowersje wśród kibiców i zawodników, którzy uznali ją za zbyt surową. Od tego momentu Tucholanka musiała grać w dziesiątkę.
Przed przerwą gospodarze otrzymali rzut karny po faulu na Patryku Nitce, jednak Łukasz Giłka nie wykorzystał tej szansy, posyłając piłkę obok bramki.
Druga połowa przyniosła przełom. W 47. minucie ponownie podyktowano jedenastkę dla Tucholanki – tym razem za grę ręką w polu karnym. Mikołaj Galiński się nie pomylił, otwierając wynik spotkania.
Zaledwie pięć minut później Mateusz Materac podwyższył prowadzenie, wykorzystując dośrodkowanie z rzutu rożnego. Mimo gry w osłabieniu, Tucholanka kontrolowała przebieg meczu.
Gryf próbował odrobić straty. W 56. minucie mieli świetną okazję w sytuacji „sam na sam”, ale nie zdołali jej wykorzystać. Z kolei w 61. minucie Orzechowski zmarnował dogodną pozycję dla gospodarzy.
W 75. minucie goście zdołali zdobyć bramkę kontaktową, co sprawiło, że końcówka stała się niezwykle emocjonująca. Tucholanka musiała bronić wyniku, a pięć minut doliczonego czasu wydawało się trwać wieczność.
Ostatecznie zespół trenera Arkadiusza Gostomskiego utrzymał korzystny rezultat, zdobywając pierwsze punkty w nowych rozgrywkach. Zwycięstwo przy wsparciu licznie zgromadzonych kibiców to doskonały początek przygody z Ligą Okręgową.
Trener Arkadiusz Gostomski po meczu:
„Pierwsze dwadzieścia minut było dla nas nerwowych – może to efekt debiutu – graliśmy zachowawczo i nie kreowaliśmy sytuacji, a gdy wreszcie opanowaliśmy emocje, jeden z naszych zawodników otrzymał czerwoną kartkę w pozornie niegroźnej sytuacji, po czym przestrzeliliśmy jeszcze rzut karny. W drugiej połowie przemodelowaliśmy grę i zaskoczyliśmy przeciwnika odważnym, wysokim pressingiem, co zaowocowało sytuacjami i dwoma golami, choć bramkę straciliśmy przez błędy w ustawieniu i brak doświadczenia. Ostatnie piętnaście minut skutecznie broniliśmy wyniku.”
