Po serii trzech zwycięstw w Lidze Okręgowej przyszedł czas na bolesną lekcję. Tucholanka Tuchola doznała pierwszej porażki w sezonie, ulegając na wyjeździe Pomorzaninowi Serock 3:5 w meczu pełnym zwrotów akcji i efektownych bramek.
Spotkanie rozpoczęło się od wzajemnego badania sił. Wysoka murawa na stadionie w Serocku nie ułatwiała konstruowania płynnych akcji, zmuszając zawodników do silniejszego rozgrywania piłki przy podaniach po ziemi. Przez pierwszy kwadrans żadna z drużyn nie stworzyła poważniejszego zagrożenia. Po 20 minutach inicjatywę przejęli gospodarze, którzy dwukrotnie zagrozili bramce strzeżonej przez Jana Wiśniewskiego. Ostrzeżenia nie zostały wzięte sobie do serca przez tucholskich defensorów i w 30. minucie Pomorzanin objął prowadzenie po precyzyjnym strzale niepilnowanego zawodnika z pola karnego.
Odpowiedź Tucholanki nadeszła w 35. minucie i była spektakularna. Jędrzej Orzechowski popisał się uderzeniem, które z pewnością będzie kandydować do miana bramki sezonu. Odwrócony plecami do bramki napastnik Tucholanki zdecydował się na przewrotkę, posyłając piłkę w samo okienko bramki gospodarzy.
Radość nie trwała jednak długo. Tuż przed przerwą, w 42. minucie, po zamieszaniu przy rzucie rożnym, zawodnik Pomorzanina z bliskiej odległości umieścił piłkę w siatce, wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie.
Po zmianie stron Tucholanka wyszła na boisko z nową energią. W 55. minucie Łukasz Giłka popisał się technicznym uderzeniem z rzutu wolnego, doprowadzając do wyrównania. Trzy minuty później Mikołaj Galiński wykorzystał fatalny błąd obrońców gospodarzy, przechwytując nieudane podanie wzdłuż bramki i z bliska kierując piłkę do siatki. Prowadzenie 3:2 dla Tucholanki dawało nadzieję na korzystny wynik, jednak to był dopiero początek emocji w tym spotkaniu.
W 68. minucie po kolejnym rzucie rożnym piłka przeszła między tucholskimi obrońcami, znajdując niepilnowanego zawodnika Pomorzanina na dalszym słupku, który doprowadził do wyrównania. Gospodarze wyczuli swoją szansę i bezlitośnie wykorzystali kolejne błędy w defensywie Tucholanki. W 72. minucie niepilnowany zawodnik Pomorzanina miał wystarczająco dużo czasu i przestrzeni, by precyzyjnie uderzyć i wyprowadzić swoją drużynę na prowadzenie. Kilka minut później gospodarze przeprowadzili skuteczną kontrę, ustalając wynik spotkania na 5:3. W końcówce meczu tucholanie walczyli o zmniejszenie rozmiarów porażki. W 82. minucie domagali się rzutu karnego za zagranie ręką w polu karnym gospodarzy, jednak sędzia pozostał niewzruszony. Mikołaj Galiński próbował jeszcze szczęścia z rzutu wolnego, ale bramkarz Pomorzanina był na posterunku.
Mimo porażki, Tucholanka pokazała, że potrafi strzelać efektowne bramki i walczyć do końca. Jednak dwa kluczowe błędy w defensywie i problemy przy stałych fragmentach gry kosztowały zespół cenne punkty. To bolesna, ale cenna lekcja dla podopiecznych trenera Arkadiusza Gostomskiego, którzy do tej pory szli przez ligę jak burza.
Bramki: Orzechowski (35′), Giłka (55′), Galiński (58′)
Tucholanka: Wiśniewski, Reda, Krajna, Giłka, Kołodziejski (46′ Rydzkowski), Podlewski (75′ Misiak), Hinz, Grudzina, Galiński, Orzechowski (90′ Drzewiecki), Wojnerowicz (75′ Donarski)
